Dla mnie rewelacja, śmiały artystyczny pomysł, rewelacyjnie wplecione w fabułę osobiste wypowiedzi Jandy, które pokroiły mnie i zmasakrowały, choć dotyczą rzeczy tak powszechnej - cierpienia. Wajda mnie zaskoczył, bardzo. Ależ to piękne jest...
Hmm.. tyle dobrych recenzji tego filmu tu czytam, że zaczynam się powoli łamać i zastanawiać, czy jednak nie dać Wajdzie szansy... Nie ukrywam, że "współczesne" filmy Wajdy ignoruję, no ale może może...
Słuchaj, jego Katyń uważam za potworną fuszerę, bezsensowne silenie się na patos i mam wrażenie, że kręcił ten film na klęczkach. Tararak jest zupełnie inny, chociaż bazuje na literaturze (a Iwaszkiewicz Wajdzie świetnie wychodzi), to jeszcze całe to eksperymentowanie z planami, Janda filmowa żona, Janda aktorka grająca u Wajdy, Janda jako ona sama, kameralna, szczera, taka bezradna, dzielna, niesamowita, bez pozy, bez kreacji (może odrobinę, na początku, potem już nie), i to w jaki sposób uniosła te trzy równoległe role, to w jaki sposób Wajda to pomontował, sceny z samego planu, sceny fabularne, no rewelacja. Ja przynajmniej uważam, że zrobił coś pięknego, zaskakującego, świeżego, To przede wszystkim epitafium dla Edwarda Kłosińskiego, niezwykły gest w stronę Jandy, ale też piękny manewr artystyczny starego mistrza, chapeaux bas...
moremore
napisał(a) o Tatarak
Dla mnie rewelacja, śmiały artystyczny pomysł, rewelacyjnie wplecione w fabułę osobiste wypowiedzi Jandy, które pokroiły mnie i zmasakrowały, choć dotyczą rzeczy tak powszechnej - cierpienia.
Wajda mnie zaskoczył, bardzo. Ależ to piękne jest...
doktor_pueblo
Hmm.. tyle dobrych recenzji tego filmu tu czytam, że zaczynam się powoli łamać i zastanawiać, czy jednak nie dać Wajdzie szansy... Nie ukrywam, że "współczesne" filmy Wajdy ignoruję, no ale może może...
moremore
Słuchaj, jego Katyń uważam za potworną fuszerę, bezsensowne silenie się na patos i mam wrażenie, że kręcił ten film na klęczkach. Tararak jest zupełnie inny, chociaż bazuje na literaturze (a Iwaszkiewicz Wajdzie świetnie wychodzi), to jeszcze całe to eksperymentowanie z planami, Janda filmowa żona, Janda aktorka grająca u Wajdy, Janda jako ona sama, kameralna, szczera, taka bezradna, dzielna, niesamowita, bez pozy, bez kreacji (może odrobinę, na początku, potem już nie), i to w jaki sposób uniosła te trzy równoległe role, to w jaki sposób Wajda to pomontował, sceny z samego planu, sceny fabularne, no rewelacja. Ja przynajmniej uważam, że zrobił coś pięknego, zaskakującego, świeżego, To przede wszystkim epitafium dla Edwarda Kłosińskiego, niezwykły gest w stronę Jandy, ale też piękny manewr artystyczny starego mistrza, chapeaux bas...
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook